Nigdy nie palili papierosów, a w wieku 30 lat mają raka płuca. Jak to możliwe? ( poradnik_zdrowie )

@stworek_potworek_pokaze_jezorek
Sorry, miałem dużo nauki ostatnio, nie miałem czasu odpisać.

No i żaden rak tam nie jest wyleczony. No niespodzianka.

Podajesz mi przykłady zaburzeń psychicznych, które leczy się przepracowując swoje problemy z terapeutą, więc tutaj niczego nowego nie odkryłeś. To, o czym mówisz jest jedną z technik stosowanych w psychoterapii. Jeśli terapeuta tego z tobą nie robił to jego błąd.

Sprawa bólu. Doznania bólowe są silnie modulowane przez stan emocjonalny, więc pacjent w depresji będzie odczuwał ból mocniej. Też żadne odkrycie. Nie wiem czy brat miał operację, ale jeśli nie, to lepiej niech się zoperuje, bo jak przepuklina uwięźnie to może stracić kawałek jelita.

W ogóle śmiesznie to z tym chirurgiem naczyniowym, nawet nie wiesz co ci jest, a już prawie się udało wyleczyć, a co jeśli to choroba, która sama przechodzi?

Moim zdaniem, jeśli ktoś chce w powyższych stanach stosować metody czy to tb, czy hipnozy, czy jakieś wahadełka nic mi do tego, jeśli mu to pomaga.

Co do cukrzycy, to jaką miałeć HbA1C (glikowaną)? Bo pojedyncze pomiary glikemii, szczególnie z palca o niczym nie świadczą.

Natomiast żadnego nowotworu się tą metodą nie wyleczy, tak samo nie wyleczy się żadnego raka, stwardnienia rozsianego, schizofrenii, zapalenia płuc, zakażenia HIV, złamania kości, autyzmu ani żadnej choroby o podłożu organicznym. Bo te choroby NIE MAJĄ SWOJEJ PRZYCZYNY W EMOCJACH.

I moje doświadczenie oraz wykształcenie nie pozwalają mi uwierzyć że tak będzie, tak jak matematyk nie uwierzy że 2*5 = 11. Tak po prostu nie jest, co więcej wiadomo, że jest inaczej. A ty piszesz o prątkach gruźlicy, mimo że o prątkach gruźlicy wiadomo sporo, w tym to, że wcale nie są „pożytecznymi śmieciarzami, które pomagają w rekonwalescencji”. Są patogenami. Piszesz o jakimś „programie raka”, mimo że wiadomo jak powstaje rak, znamy mutacje prowadzące do jego rozwoju, nawet mamy leki takie jak np kryzotynib, działające na konkretne mutacje. I nigdzie tam nie ma mowy o żadnych konfliktach emocjonalnych, strachu przed śmiercią itp.

I dlatego, nie ma możliwości wyleczenia twoją metoda raka płuc. Medycyna „akademicka” nie odbiera nadziei chorym, tylko obserwuje przebieg chorób i na tej podstawie przewiduje bieg zdarzeń u innych chorych. Niektórych chorób aktualnie nie da się wyleczyć, choćby nie wiem jak beznadziejne się to wydaje. Nikt celowo nie „odbiera nadziei” chorym, tylko szczerze i rzeczowo się z nimi rozmawia o tym, czego realnie mogą oczekiwać. Takie jest życie, niestety. To nie wina medycyny, tylko biologii i chemii. Rozumiem ból chorych, którzy dowiadują się o niekorzystnej chorobie. I w tym momencie pojawia się taki szarlatan, który obiecuje wyzdrowienie za kasę. I takim szczerze gardzę, bo taki grasuje na ludziach w trudnej sytuacji, okradając ich.

Jeszcze raz: fajnie że ktoś się dzięki temu lepiej czuje, naprawdę. Ale zarabianie na tym, że wmówi się komuś że to go wyleczy z raka to według mnie godne największej pogardy oszustwo.